Chiang Mai – Festiwal Latarni

Festiwal Latarni

Festiwal Latarni w Chiang Mai jest jednym z najbardziej widowiskowych na świecie. Ludzie z Zachodu kojarzą ten festiwal przede wszystkim z dużymi, papierowymi, latającymi latarniami uwalnianymi masowo w powietrze. Wygląda jednak na to, że zajmują się tym głównie turyści, podczas gdy Tajów łatwiej spotkać nad rzeką, puszczających swoje własne “latarenki” na wodzie. To małe nieporozumienie wynika z faktu, że słynny festiwal latarni, to tak naprawdę dwa festiwale dziejące się w zbliżonym czasie, czasem nakładające się na siebie. Latające balony są atrakcyjniejsze dla fotografów i to właśnie te zdjęcia stanowią “twarz” festiwalu podczas, gdy drugi, mały festiwal pozostaje w cieniu.

 

 

Loy Krathong

Loy Krathong, bardziej świętowany przez Tajów, skupia się na WODZIE. W każdym dwunastym miesiącu kalendarza księżycowego podczas pełni, tysiące Tajów wypuści na wodę (Loy) swoje małe, okrągłe wieńce z płonącą świeczuszką w środku (Krathong). Krathongi są często własnoręcznie zrobione z liści bananowca i kwiatów. Dość popularne jest też puszczanie bardzo prostych Krathongów, łódeczek ze skorupy kokosa lub pnia bananowca – w dużych ilościach: taka taca z około 30 łódkami kosztowała nas 30 bahtów i Kuba naprawdę dobrze się bawił odpalając je od świeczki i puszczając je na wodę wśród „lokolsów”, z lekko podtopionej platformy na rzece Ping.

Ponoć Loy Krathong jest echem dawnego rytuału ku czci Bogini Wody: by okazać szacunek i wdzięczność za możliwość korzystania z wody, a w dzisiejszych czasach również po to, by przeprosić za zanieczyszczenia wody.

 

Yee Peng

Yee Peng to jest właśnie ten festiwal, który kojarzą “zachodniacy”. Oczywiście skupia się na POWIETRZU. W Tajlandii są cztery rodzaje latarni, ale tylko jedna która lata – Khom Loy. Jest to tak naprawdę papier naciągnięty na druciana strukturę w kształcie cylindra. Pod spodem ma doczepiona miseczkę z kawałkiem bawełny zanurzonej w kerozynie. Czasem dodatkowo doczepia się do nich fajerwerki i odpala tuż przed wypuszczeniem, by dodać ich dość nostalgicznej urodzie nieco bardziej wystrzałowego wyglądu. Osobiście wolę te bardziej tradycyjne latarnie bez zbędnych dodatków, ale ja jestem typem nostalgicznym…

 

Mówi się, że pierwszą latającą latarnię użyto w Chinach, jako narzędzie komunikacji między oddziałami. Od tamtej pory rozeszły się po całej Azji, najpierw jako rozrywka dla dzieci, później zostały zaadoptowane w wielu festiwalach.

 

 

Cel wypuszczania obydwu typów latarni jest w sumie taki sam: przegonić zły los, poprosić o łut szczęścia w przyszłości. Na latarniach Tajowie umieszczają swoje imiona, nawet adresy. Znalazca może się zgłosić pod wskazany adres i otrzymać zapłatę – taki sposób na dzielenie się szczęściem. Niestety, my nic nie znaleźliśmy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *